fbpx

Zatłoczona świątynia SENSO-JI w Tokio

Senso-ji jest najświętszym, najstarszym i najbardziej okazałym obiektem sakralnym w Tokio. To jedno z nielicznych miejsc w stolicy, w którym poczułam dawny klimat Japonii. Nawet pomimo tych ok. 85 tysięcy turystów, którzy w ciągu jednego (!) dnia odwiedzają to miejsce…

Senso-ji prawdopodobnie dla Japończyków jest tym, czym dla Polaków Częstochowa. Każdego roku odwiedza ją ok. 30 milionów osób. Wstęp jest bezpłatny. Świątynia znajduje się w starej dzielnicy Tokio o nazwie Asakusa, gdzie można jeszcze poczuć atmosferę dawnej Japonii. Aby dotrzeć do świątyni, z głównej ulicy trzeba przejść przez bramę Gromów (Kaminari-mon) z ogromnym czerwonym lampionem. To jedno z najbardziej rozpoznawalnych miejsc w stolicy.

Nakamise

Tuż za bramą zobaczycie Nakamise – ok. 200-metrową drogę, wzdłuż której znajduje się mnóstwo straganów oferujących upominki, pamiątki i przekąski np. owoce morza na patyku lub tradycyjne japońskie słodycze. M.in. rożki z kruszonym lodem z sokiem i dango (słodkie kulki ryżowe) na patyku.

Japończycy za wielki nietakt uważają jednoczesne chodzenie i jedzenie. Dlatego zjedzcie od razu przy sklepiku albo schowajcie zakupy do torby na później. W przeciwnym razie prawdopodobnie zostaniecie zrugani przez sprzedawcę i zawróceni do sklepiku. My woleliśmy nie ryzykować 😉

Większość sprzedawanych souvenirów to mega kicz, ale można tam też znaleźć sklepy specjalizujące się w tradycyjnych wyrobach w naprawdę świetnej jakości. Ich cena jest odpowiednio wyższa, ale myślę, że warto. Ja kupiłam tradycyjną yukatę. To coś w rodzaju lekkiego, bawełnianego szlafroka. W dawnych czasach w Japonii chodziło się w niej po domu albo zakładano wybierając się do publicznej łaźni. Obecnie yukaty nosi się w czasie letnich świąt, festiwali i różnych imprez.

Brama Hozo-mon, pagoda i pawilon Buddy Yakushi

Na końcu Nakamise znajduje się wewnętrzna brama Hozo-mon, czyli Brama Skarbów, której strzegą groźnie wyglądający strażnicy. Po środku niej również zawieszono duży, czerwony lampion.

Tuż za nią zobaczycie 53-metrową, pięciokondygnacyjną pagodę (drugą pod względem wielkości w Japonii). Najstarszym obiektem na terenie świątyni jest pawilon Buddy Yakushi. Obok głównego holu Hondo, za 100 jenów (ok. 3 zł), będziecie mogli wylosować papierową przepowiednię.

Ważny obrządek – powtarzajcie za Japończykami

Na środku zobaczycie palenisko, w którym umieszcza się kadzidła. W tym dymie trzeba się okadzić, ponieważ według Japończyków oczyszcza on duszę. Następnie powinniście przejść do fontanny w kształcie smoka i obmyć w niej ręce przed wejściem do głównego budynku świątyni. Mieszkańcy Kraju Kwitnącej Wiśni z pewnością będą Wam wdzięczni i odbiorą to jako przejaw szacunku do ich kultury i obyczajów. W takich miejscach z reguły warto powtarzać za nimi podobne obrządki.


Brama Hozo-mon, zdjęcie zrobione od strony świątyni.

Najstarsza świątynia? Nie bądźcie zdziwieni….

Sensō-ji powstała w 645 roku, dlatego jest uważana za najstarszą świątynię w Tokio, ale nie bądźcie zdziwieni gdy zobaczycie budynek lśniący od świeżej czerwonej farby. Japończycy bardzo regularnie odrestaurowują i odbudowują swoje zabytki (jeśli na przykład zniszczą się na skutek częstych w ich kraju trzęsień ziemi). Budynek główny świątyni w obecnej formie powstał w 1958 roku, odbudowano go po wojnie. Podobnie jak pagodę, która ucierpiała w trakcie amerykańskich nalotów bombowych z 1945 r.