Przejażdżka na słoniu – chwila rozrywki okupiona niewyobrażalnym cierpieniem

Kiedy byliście za granicą pewnie widzieliście ludzi jeżdżących na słoniach albo sami na nich jeździliście. Znam takich, dla których to było spełnieniem marzenia. Ale czy zastanawialiście się kiedyś jak wielkim cierpieniem tych zwierząt okupiona jest taka rozrywka?

Na temat etyki w podróżowaniu i mrocznej strony turystyki można by sporo napisać. Bo też w sumie tych stron jest wiele. Od seksturystyki po zwiedzanie np. wiosek długoszyich Karenów, inaczej mówiąc ludzkich skansenów czy ludzkich zoo. Jednak w tym tekście skupię się na słoniach. A w zasadzie chcę Was prosić, żebyście na nich nie jeździli i uświadamiali innych. Nie ukrywam, że sama kilka lat temu byłam dużo mniej świadoma. Mam na swoim sumieniu też np. pływanie z delfinami w Miami czy pozowanie z tygrysami. Do dzisiaj bardzo tego żałuję i na maxa się wstydzę, dlatego polecam uczyć się na moich błędach☹


Phajaan, czyli łamanie duszy

Jeśli kiedyś przyjdzie Wam do głowy przejażdżka na słoniu, pamiętajcie, że na początku brutalnie zabiera się je od matek. Później, w tej olbrzymiej rozpaczy umieszcza się je w ciasnych klatkach, w których nie mogą usiąść ani położyć się. Muszą tylko stać. Non stop. Wyobrażacie sobie być na ich miejscu? A to dopiero początek. Skuwa się je łańcuchami i zmusza do pracy bez chwili przerwy. Regularnie się je bije, pozbawia snu i jedzenia, razi prądem. W delikatniejsze części ciała wbija się im gwoździe… Ten proces nazywa się Phajaan, czyli łamanie duszy i trwa dopóki słoń stanie się obojętny i zrezygnowany. Kiedy ma złamaną duszę zaczyna się tresura…

Przedwczesne, brutalne rozdzielenie

Słoniowe niemowlęta często zabiera się od matek już w okolicach 6. miesiąca. Podczas gdy powinny być przez nie karmione do drugiego roku życia… Zamiast tego zostają przykute łańcuchem, łamie im się dusze i służą jako atrakcja. Wiadomo, że małe słoniątko na pewno przypadnie turystom do gustu… Poza tym takiego niemowlaka łatwiej i taniej można przetransportować z odległej północy w tereny bardziej turystyczne.

Nie dziwię się, że zapadają na chorobę sierocą (możecie to rozpoznać po charakterystycznym kiwaniu się na boki), nie rozwijają się odpowiednio pod względem fizycznym ani psychicznym, obojętnieją.

Duże zwierzę dużo zniesie?

Ktoś może pomyśleć, że skoro słoń jest taki wielki, to nic mu się nie stanie, jak wsiądzie na niego człowiek. Pomyślcie jednak, że to nie jeden człowiek, tylko podczas jednorazowej przejażdżki często para, i to jeszcze z dzieckiem. Dodajcie sobie do tego liczbę takich kursów dziennie i pomnóżcie przez liczbę dni w tygodniu, miesiącu, roku… Bo taki słoń wykonuje swoją pracę codziennie… Noszenie całymi dniami takiego ciężaru na wygiętym kręgosłupie nie jest zdrowe ani dla słonia ani dla żadnej innej istoty.

Już nie będę zgłębiać tematu, bo aż mi łzy lecą. Mam nadzieję, że to co do tej pory napisałam sprawi, że zrezygnujecie z tej wątpliwej atrakcji ☹