fbpx

O mnie

Hej, jak słusznie się domyślasz, jestem Ania i chcę Ci tu pokazać świat – a dokładniej – podróże bez filtra, Photoshopa, ani bez żadnej innej obróbki graficznej. Żeby nie było, że zobaczysz jakieś zdjęcie, zachwycisz się, pojedziesz w dane miejsce i… rozczarujesz się… bo ktoś rozjaśnił piasek, zmienił kolor wody na turkusowy czy liście na drzewach na bardziej zielony. Oczywiście dużo zależy też od oświetlenia, ale ja, jeśli było pochmurno, nie zamierzam udawać, że świeciło słońce 🙂

W moich tekstach będę też poruszać temat świadomego, etycznego podróżowania. Chcę przestrzegać przed korzystaniem z popularnych atrakcji, które przyczyniają się do cierpienia zwierząt i ludzi, a także przed częstym lataniem samolotami, które przyczyniają się do ocieplenia klimatu.

Skąd pomysł akurat na tę nazwę?

Bo miałam dosyć oglądania tych pozornie pięknych obrazków, przekoloryzowanych zdjęć, zachodów słońca zrobionych w Photoshopie itd. Chcę pokazywać taki świat, jaki jest w rzeczywistości. Zdaję sobie sprawę z tego, że przez to często nie będzie już tak pięknie, ale przynajmniej nie będę miała wyrzutów sumienia, że przekoloryzowałam rzeczywistość i ktoś się przez to zawiódł.

Z resztą nie chodzi tylko o zdjęcia. Pokażę Wam świat widziany moimi oczami. Czasami zbyt bezpośrednio i z brutalną szczerością opowiem o miejscach i niektórych powszechnie znanych atrakcjach, które przyczyniają się do cierpienia zwierząt lub ludzi albo okazały się kompletnym rozczarowaniem.

Skąd w ogóle pomysł na założenie bloga?

Przyszedł mi do głowy podczas urlopu macierzyńskiego. Na początku chciałam napisać o kilku wyjazdach, by zainspirować mojego synka, Tomunia, a wiedziałam, że za kilka lat pamięć nie będzie już ta sama. Jednak kiedy zaczęłam spisywać swoje podróże, doszłam do wniosku, że umieszczę wszystkie teksty na blogu, żeby mogło skorzystać z nich więcej osób.

Później kiedy zaczęło dochodzić do mnie coraz więcej informacji na temat ocieplenia klimatu i czekającej nas zagłady, pomyślałam, że być może mój syn nigdy nie będzie miał szans by zobaczyć to wszystko, co ja widziałam. Dlatego kiedyś chcę mu pokazać jaki świat jest/był piękny, żeby wiedział, że jest o co walczyć. W końcu to jego pokolenie ostatecznie zadecyduje o losach naszej planety. Mam nadzieję, że wtedy nie będzie za późno.

Gdy zaczynałam nie bez znaczenia był również fakt, że dzięki temu blogowi chociaż myślami mogłam przenieść się w te, niektóre naprawdę cudowne, miejsca i oderwać się od kaszek, pieluszek itd. Cieszyłam się, gdy mój mąż wracał z pracy, a ja mogłam mu powiedzieć: „A ja dzisiaj byłam na katamaranie na Barbadosie” albo „zwiedzałam świątynie w Bangkoku” czy „widziałam zachwycające wodospady Iguazu na granicy Brazylii i Argentyny” 🙂

A co o mnie?

Mam 1,5 rocznego synka Tomunia, o którym już pisałam, i męża Grzesia, o którym wspomnę w niejednym tekście 😊 Obecnie jestem w 5. miesiącu ciąży. Zawodowo zajmuję się szeroko pojętą komunikacją w jednej z warszawskich firm.

Podróże i jedzenie to coś, co uwielbiam. Mogłabym nie robić nic innego. Jednak informacje o ociepleniu klimatu spowodowały, że postanowiłam zrobić sobie dłuższą przerwę. Nie twierdzę, że już nigdy nie wsiądę do samolotu. Kiedy już będę mogła zrobić dziecku niezbędne szczepienia planuję wybrać się do Azji. Nie zamierzam jednak latać samolotami z miejsca na miejsce, by móc później pochwalić się jak największą liczbą odwiedzonych państw i wrzucić na Instagrama mnóstwo zdjęć pełnych filtrów zrobionych w popularnych miejscówkach. Chcę osiąść w Azji na kilka miesięcy, wsiąknąć w klimat danego miejsca, żyć jak lokalsi, poznać ich codzienne życie. Marzy mi się zaszyć na długo w jakiejś wiejskiej górskiej wiosce… W głowie mam pewną charytatywną akcję, ale o tym napiszę później 🙂

Chciałabym jeszcze zobaczyć m.in. zorzę polarną w Skandynawii, przejechać się Koleją Transsyberyjską, pojechać do Kirgistanu i nad jezioro Bajkał, do Afryki (np. do Namibii). Przy każdej okazji zamierzam oczywiście unikać latania samolotami. Na pewno prędzej czy później przeczytasz tu o tych podróżach 😊 Większość moich miejsc „must see” już zaliczyłam i chętnie Ci o nich opowiem. Mam nadzieję, że zostaniesz tu na dłużej. Nieskromnie przyznam, że warto. Będę zachwycona jeśli wpadniesz też na mojego FacebookaInstagrama.

Pozdrawiam,

Ania