fbpx

Dolina Śmierci – coś co warto przeżyć :)

Gdy tylko zatrzymaliśmy się na pierwszym postoju w Dolinie Śmierci od razu domyśliłam się czemu to miejsca właśnie tak się nazywa… Jeszcze my podróżowaliśmy sobie tam na luzie, klimatyzowanym samochodem, ale jak pomyślałam o tych wszystkich ludziach, którzy dostali się tam kilkadziesiąt lat temu… Hardcore.

To jedno z najgorętszych, najbardziej suchych i najniżej położonych miejsc na świecie! Latem temperatura w cieniu (którego tam w zasadzie nie ma) przekracza 40 stopni C, a skały nagrzewają się aż do 90 stopni! Ponad 100 lat temu odnotowano tam 57 st. C… w cieniu!

Dolina Śmierci znajduje się w Kalifornii niedaleko stanu Nevada i miasta Las Vegas. Jest częścią Parku Narodowego Doliny Śmierci (Death Valley National Park). Jak już się pewnie domyślacie, swoją nazwę zawdzięcza wyjątkowo wysokim temperaturom panującym na jej terenie przez większą część roku. W ostatnim akapicie przeczytacie, czemu tam jest tam gorąco, a póki co…

DCIM\100GOPRO\GOPR0405.JPG

Najciekawsze atrakcje Doliny Śmierci

Zabriskie Point

To ciekawie uformowane skały i jedna z pierwszych atrakcji po wjeździe do Parku od strony Las Vegas. Zastanawia Was skąd ta nazwa? Ten punkt widokowy nazwano tak, by upamiętnić Christiana Zabriskiego, prezesa Pacific Coast Borax Company wydobywającej w okolicy boraks.

DCIM\100GOPRO\GOPR0370.JPG

Badwater Basin 

To nie tylko wyschnięte jezioro i największa depresja w Dolinie Śmierci, to też NAJNIŻEJ położone miejsce w Ameryce Północnej. Znajduje się 85 i pół metra poniżej poziomu morza. To tam padł rekord najwyższej zanotowanej temperatury powietrza na świecie: 56 stopni C! Ciężko powiedzieć jaka wtedy była temperatura odczuwalna, ale na pewno musiał być niezły hardcore! W trakcie naszego pobytu było „tylko” 38 stopni, ale brakowało wiatru, który znacznie umiliłby nam spacer po tej solnej tafli, więc z rozkoszą wracałam do klimatyzowanej fury 🙂

Artist’s Palette

Ładna nazwa, prawda? 🙂 Te kolorowe wzgórza zawdzięczają swoje barwy utlenianiu się metali i naprawdę wyglądają tak jakby je ktoś pomalował 🙂

Artist’s Drive

To wąska i dosyć kręta jednokierunkowa droga, która prowadzi z Palety Artystów z powrotem do głównej trasy. Na pewno warto się nią przejechać. Te malownicze, kolorowe wulkaniczne i osadowe wzgórza robią niezłe wrażenie, ale podobno najlepiej być tu późnym popołudniem. Wtedy słońce oświetla tęczowe skały, co gwarantuje najładniejsze widoki. Pod warunkiem, że akurat nie będzie pochmurno 🙂 Gdyby nie ta droga, która przywołuje do rzeczywistości,  napisałabym, że widoki są jak na innej planecie 🙂

Mesquite Flat Sand Dunes

Na tych piaszczystych wydmach pustynnych kręcono kilka scen Gwiezdnych Wojen. I wcale się nie dziwię, bo sceneria robi wrażenie. Zdziwiła mnie tabliczka, że wejście na wydmy po 10 rano jest niebezpieczne, ale okazało się, że to przez piasek, który bardzo szybko się nagrzewa. Co ciekawe, napis był też po polsku 🙂

Niestety gdy ruszaliśmy z tego miejsca zaczęło się ściemniać i nie zdążyliśmy już zobaczyć dwóch wartych odwiedzenia atrakcji:

Devil’s Golf Course 

To ogromny teren składający się ze sporych zaschniętych brył ziemi wymieszanych z solą, takich solnych kamieni. Zostały one uformowane przez wodę i silny wiatr. Skąd ta nazwa? Bo podobno tylko szatan mógłby grać tam w golfa.

Racetrack Playa 

To z kolei słynne wyschnięte jezioro, po którego dnie poruszają się przemieszczane „nieznaną siłą” głazy i kamienie. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że niektóre ważą kilkaset kilogramów, a rekordziści pokonali nawet 1,5 kilometra! Co ciekawe, nikt nigdy nie widział momentu przemieszczania się tych wędrujących kamieni. Widoczny był tylko efekt ich “spaceru” w postaci bruzd zostawionych w podłożu jeziora. Naukowcy wiele lat próbowali rozwikłać tę zagadkę. Udało im się to dopiero niedawno… Okazało się, że ruch kamieni ma związek ze ślizganiem się po okresowo zamarzniętym gruncie.

Jeśli chcecie zobaczyć to miejsce, zróbcie sobie odpowiedni zapas czasu, ponieważ Racetrack Playa znajduje się w odległej części parku, na północ od wszystkich atrakcji.

Furnace Creek – prawdziwa oaza w Dolinie Śmierci.

Na terenie Doliny Śmierci jest jeszcze m.in. zamieszkana przez ludzi zielona oaza Furnance. Można tam znaleźć miejscówki do spania, jedzenia i zrobić zakupy. My tam nie pojechaliśmy, bo mieliśmy ograniczony czas, ale wiedzcie, że jest taka opcja 😉

Rozsądek przede wszystkim

W związku z tym, że podróżowaliśmy latem i temperatura była naprawdę wysoka, zrezygnowaliśmy z wejścia na Telescope Peak – najwyższy szczyt górskiego pasma Panamint, w których leży właśnie Dolina Śmierci. Ma 3368 m n.p.m. Nie poszliśmy też do punktu widokowego na całą Dolinę, słynnego Dante’s View. Rozsądek wziął górę. Pamiętajcie, że nie zawsze warto zobaczyć wszystko za wszelką cenę. Wasze zdrowie i bezpieczeństwo jest priorytetem. Latem rozsądniej  jest zrezygnować z wszelkich treków i dłuższych pieszych wycieczek. Starajcie się zredukować czas przebywania na słońcu do minimum i tam gdzie się da starajcie się jak najbliżej podjeżdżać samochodem.

W Dolinie Śmierci spędziliśmy pół dnia, wyjechaliśmy tuż po zachodzie słońca i bardzo dobrze, bo zaczynało się robić nieswojo.. Kolejnym punktem naszego programu był Narodowy Park Sekwoi, o którym napisze niebawem 🙂

Praktyczne informacje:

Koniecznie zabierzcie ze sobą:

  1. Zapas wody i to – UWAGA – minimum. 4 littry! Tak mówią wytyczne na stronie Parku i uwierzcie mi, nie ma w tym żadnej przesady;
  2. Nakrycie głowy;
  3. Krem z wysokim filtrem;
  4. Okulary przeciwsłoneczne.
  • Wjazd na teren Doliny Śmierci kosztuje $30 za samochód.
  • Przed wyjazdem warto wejść na stronę Parku: nps.gov/deva/ i sprawdzić tam  aktualne warunki pogodowe i drogowe;
  • Pamiętajcie, że stacje benzynowe są w bardzo dużych odległościach, a benzyna na nich kosztuje krocie (ok. 20 zł za galon), więc przed wjazdem do Doliny Śmierci warto zatankować bak to pełna. Tym bardziej, że w razie awarii samochodu musicie mieć go wystarczająco dużo, żeby działała Wam klimatyzacja w oczekiwaniu na pomoc…
  •  A a propos pomocy, pamiętajcie też, że większość terenu Doliny Śmierci jest pozbawiona zasięgu telefonu komórkowego, więc jeśli przydarzy Wam się awaria samochodu, nie będziecie mieli jak zadzwonić po pomoc. Bardzo ważne jest, żebyście wtedy nie oddalali się od samochodu, tylko zachowali spokój i zaczekali na pomoc. Park jest kontrolowany przez Strażników właśnie ze względu na takie przypadki, więc prędzej czy później ktoś Wam pomoże;
  • Nie szalejcie za kierownicą. Wypadki w ogóle nie są fajne, a w takim miejscu to już w ogóle hardcore;
  • Wynajmijcie samochód w jasnym kolorze, żeby mniej się nagrzewał

Na koniec dwie ciekawostki 🙂

  1. Czemu tu jest tak gorąco?

Nie dość, że Dolina Śmierci leży niżej niż poziom morza, w depresji, to jeszcze otoczona jest relatywnie wysokim pasmem gór. Zimne powietrze nad nimi tworzy taki jakby parasol. W dolinie, czyli w tej depresji, jest nisko, a co za tym idzie – jest cieplej. Nagrzana ziemia ogrzewa powietrze wewnątrz doliny. Unosi się ono do góry, ale napotyka zimne powietrze, które przykrywa tę dolinę od góry, przez co nie znajduje stamtąd ujścia, więc odbija się od niego i płynie znowu w dół doliny ogrzewając ją jeszcze bardziej i krążąc po tym olbrzymim terenie.. Mam nadzieję, że rozumiecie ten mój wywód 🙂

2. Polska biegaczka wygrała ultra maraton w Dolinie Śmierci

Patrycja Bereznowska ustanowiła rekord trasy ultra maratonu Badwater 135. To „najtrudniejszy na świecie wyścig, podczas którego uczestnicy przemieszczają się na własnych nogach”. Patrycja pokonała trasę 217 kilometrów z czasem 24 godzin i 13 minut i została pierwszą Polką, która ukończyła ten ekstremalny bieg.