fbpx

9 atrakcji w Tokio

Przeczytałam kiedyś: „Tokio to nie Japonia. Jeżeli ktoś był tylko tam, to nie może powiedzieć, że w ogóle był w Japonii”. Ufff 🙂 Byłabym bardzo zawiedziona, gdyby okazało się, że cała Japonia jest taka jak jej stolica…

Wiadomo, że Tokio przyciąga rzesze turystów swoją nowoczesnością, pionierskimi technologiami i popkulturą, a wszystko to tworzy unikalny klimat, ale ja mam do niego dosyć ambiwalentny stosunek. Żeby nie napisać, że mi się nie podobało… (o tym niebawem). Jednak jest w nim kilka atrakcji, które mogą być ciekawym doświadczeniem. Co polecam?

1. Zanocuj w ryokanie

My od razu pierwszej nocy chcieliśmy poczuć japoński klimat, dlatego zdecydowaliśmy się na nocleg w ryokanie. W tym tradycyjnym japońskim pensjonacie, w pokoju zamiast łóżek są maty i śpi się na podłodze. Do dyspozycji zwykle jest jeszcze klimatyzacja i stolik, a łazienka i toaleta znajdują się na korytarzu (nasze były w baaardzo surowym stanie).

Można też korzystać z przestrzeni wspólnej, czyli saloniku z telewizorem, ulotkami i materiałami ułatwiającymi zwiedzanie. Podobało mi się, że wszystko tam było drewniane i papierowe, czyli zupełnie inne niż to, czym otaczamy się na co dzień. W tym kilkudziesięcioletnim budynku czuło się klimat. Irytowało mnie jednak, że trzeba było tam być na maxa cicho…

A teraz uwaga – w ostatnim ryokanie zobaczyłam coś obrzydliwego. Kiedy wyszliśmy już z naszego pokoju, zatrzymaliśmy się w części wspólnej, by spojrzeć na mapę i ustalić trasę. Nagle zobaczyłam, że Pan z obsługi bierze naszą pościel i kładzie ją w szafie dokładnie w tym samym miejscu, z którego wcześniej wziął ją dla nas!!! Co oznacza, że ani przed nami ani po nas jej nie uprał!! Kiedy zwróciłam mu na to uwagę, zrobił się cały czerwony i udawał, że nie wie o co chodzi! Co tylko potwierdziło moje przypuszczenia 🙁 Ten nocleg ogarnialiśmy przez booking.com, ale jak Wy będziecie szukać „z ulicy” to zwróćcie uwagę, czy na pościeli leżą czyste poszewki (jak na zdjęciu wyżej). Chyba, że nie brzydzi Was spanie po obcych ludziach….

2. Przejedź się metrem (chociaż w Tokio to raczej nieuniknione) 🙂 

Tokio ma najlepiej rozwinięty system komunikacji miejskiej na świecie. Codziennie z metra korzysta ok. 8 milionów osób. Przyznacie, że to całkiem sporo, biorąc pod uwagę, że wszystkie pociągi w Polsce przewożą około 220 milionów pasażerów w ciągu… ROKU.

3. Przejdź przez skrzyżowanie Shibuya

To ogromne, wielokierunkowe skrzyżowanie jest jednym z najbardziej charakterystycznych miejsc na zrobienie sobie pamiątkowego zdjęcia z Tokio. Prawdopodobnie jest też jednym z najbardziej ruchliwych na świecie. Przeczytałam gdzieś, że w trakcie jednej zmiany świateł przechodzi przez nie nawet 2,5 tysiąca pieszych, ale jakoś ciężko mi w to uwierzyć. Skrzyżowanie trzech ulic pokrywają przejścia wytyczone po przekątnych i dookoła.

Pies Hachiko

W pobliżu, na niewielkim placyku, znajduje się słynna rzeźba psa Hachiko. Historia mówi, że codziennie odprowadzał on swojego pana na stację, a wieczorami czekał na jego powrót. Po śmierci właściciela w 1925 roku, pies przez 10 lat (!) wyczekiwał go na dworcu. Wiernemu Hachiko w pobliżu dworca postawiono pomnik, a jedno z wyjść stacji metra nazwano jego imieniem. Okolice tej rzeźby to jedno z ulubionych miejsc spotkań Tokijczyków. W ogóle Shibuya to imprezowa okolica, więc warto wybrać się tam wieczorem.

4. Odwiedź świątynię SENSO-JI

Senso-ji jest najświętszym, najstarszym i najbardziej okazałym obiektem sakralnym w Tokio, dlatego poświęciłam jej osobny wpis. Zapraszam TU 🙂

5. Pojedź na Akihabarę

Co prawda nie jestem fanką mangi ani anime i nie fascynuję się nowymi technologiami, jednak uważam, że na Akihabarę po prostu trzeba się wybrać. To tokijska dzielnica geeków, w której oprócz niejednego nerda 😉 zobaczycie mnóstwo sklepów z elektroniką, mangą, anime i grami komputerowymi (najwięcej jest ich na ulicy Chuo Dori). Jeśli chcecie w nie pograć, bez konieczności kupowania, będziecie mieli w czym wybierać. Jest tam MNÓSTWO wielopiętrowych salonów gier. Natomiast w księgarniach, również wielopiętrowych, znajdziecie tysiące komiksów. Tych dla dzieci i dla dorosłych… Nie bez powodu Akihabara uważana jest za centrum subkultury otaku, czyli fanów mangi i anime. Czeka tam na nich również wiele maid cafes, tematycznych kawiarni. Można w nich poczytać komiksy i zostać obsłużonym przez kelnerki ubrane jak francuskie pokojówki oraz postacie z mangi lub anime.

6. Zanocuj w Love Hotelu

Co powiecie na pokój stylizowany na salę szkolną, szpitalną, komnatę, jaskinię, więzienie, metro, a nawet statek kosmiczny? Hotele miłości pozwalają na zaspokojenie najróżniejszych potrzeb. Poświęciłam im osobny wpis, który opublikuję już wkrótce.

7. Wjedź na Tokyo Sky Tree

To najwyższa wieża w Japonii. Mierzy 634 metry i posiada dwa tarasy. Wejście na pierwszy, znajdujący się na 350 metrach, kosztuje 2 060 jenów (ok. 70 zł). Natomiast jeśli chcecie podziwiać panoramę stolicy Japonii 100 metrów wyżej, będziecie musieli zapłacić 3 090 jenów (ok. 100 zł). Nam zabrakło czasu na tę atrakcję. Mam tylko dwa zdjęcia z perspektywy chodnika 🙂

8. Przejedź się Yurikamome Monorail

czyli jednotorowym pociągiem jeżdżącym samodzielnie (bez kierowcy).

Głównym atutem tej atrakcji jest trasa, która wiedzie pomiędzy biurowcami, później przez Rainbow Bridge

i zatrzymuje się przy Tokio Bay. Tam też można pospacerować i zjeść w jednej z licznych restauracji. Polecam przejażdżkę tuż przed zachodem słońca. Widoki powinny być naprawdę niezłe. My niestety nie zdążyliśmy.

Poniżej wrzucam filmik znaleziony w necie, żebyście wiedzieli, o co chodzi: https://www.youtube.com/watch?v=X-_fRv87rUM.

9. Przespaceruj się po Rainbow Bridge

Rainbow Bridge to dwupoziomowy wiszący most. Jego przęsła podwieszone są na linach i łańcuchach rozpiętych pomiędzy podporami. Myślałam, że momentami dostanę zawału, gdy nad nami przejeżdżały chyba wszystkie środki komunikacji, a most trząsł się jak szalony. Jednak mimo wszystko polecam 🙂 Całkowita długość mostu wynosi 3,75 km, więc spacer nie zajmie Wam więcej niż godzinę. Chyba, że będziecie iść bardzo wolno, co chwilę robiąc zdjęcia.

Ścieżki dla pieszych są na niższym poziomie, po obu stronach mostu. Od strony południowej roztacza się widok na Zatokę Tokijską i górę Fudżi (jeśli będziecie spacerować za dnia, przy ładnej pogodzie). Natomiast ze ścieżki północnej zobaczycie port i wieżę telewizyjno-radiową Tokyo Tower.

Latem przez most można przechodzić przez 12 godzin, od 9 do 21. Natomiast zimą od 10 do 18.

Shuto co? 😉

Oficjalna nazwa mostu to „Shuto Expressway No. 11 Daiba Route – Port of Tokyo Connector Bridge”, jednak mieszkańcy nazywają go „Rainbow Bridge” lub w skrócie: „RB”. Podobno dlatego, że po zachodzie słońca most rozświetla się na kolorowo… Ja tam tu żadnych barw, tym bardziej tęczowych, nie widzę, ale niech im będzie 🙂

Odaiba

Rainbow Bridge łączy centrum Tokio z Odaibą, sztuczną wyspą położoną w Zatoce Tokijskiej. Stworzono ją ok. 160 lat temu w celach obronnych, a teraz stanowi port morski i popularny obszar mieszkalno-rozrywkowy.

Yanaka

Niestety z braku czasu nie poszliśmy do Yanaki, dzielnicy, w której podobno zatrzymał się czas. Czytałam, że można w niej zapomnieć o panującym w Tokio mega zgiełku i pośpiechu. Chętnie poszlajałabym się po tamtych wąskich uliczkach i odwiedziła małe sklepiki z ceramiką, wyrobami wiklinowymi i tradycyjnym papierem. Zjadłabym też bardzo popularne kocie taiyaki, smażone ciastka z nadzieniem z anko (japońskiej słodkiej pasty najczęściej zrobionej z czerwonej fasoli azuki i cukru). W ogóle cała dzielnica z pewnością przypadnie do gustu miłośnikom kotów. Można tam kupić chyba wszystko z ich motywem, od koszulek po pieczątki 🙂

Kurczę… jak na miasto, w którym mi się nie podobało, dosyć sporo tych atrakcji 🙂 A ilu jeszcze nie zaliczyłam… A jakie Wy polecacie?

Na koniec, mimo wszystko pamiętajcie – „Tokio to nie Japonia”

Dlatego w trakcie pobytu nie ograniczajcie się tylko do stolicy jak kilku moich znajomych. Kraj Kwitnących Wiśni ma do zaoferowania znacznie więcej. W trakcie pobytu zwiedziłam również na przykład Narę, w której widziałam imponujące świątynie i ogromny posąg Buddy (w największym drewnianym budynku na świecie). Podziwiałam kompleks chramów i malowniczy mostek w uroczej, górskiej wiosce Nikko. W Kanazawie spacerowałam po jednym z trzech najpiękniejszych ogrodów w całej Japonii. Zobaczyłam jak odbudowano Hiroszimę. Pozowałam przy olbrzymiej bramie Torii, karmiłam daniele na bajkowej wyspie Miyajima i widziałam mnóstwo gejsz w klimatycznym Kioto. Dlatego z pełnym przekonaniem mogę się z tym tytułowym zdaniem zgodzić. Wkrótce będziecie mogli przeczytać o tych bajecznych miejscach 🙂

A póki co, jeśli spodobał się Wam wpis o Tokio, podajcie proszę dalej. Dzięki!